RSS
czwartek, 17 maja 2012
Furia. Atak na matkę

Dziś jest jeden z tych dni kiedy wstaje wściekła na caly świat, więc tym bardziej na mnie.

Robi awantury o cokolwiek.

Chodzi wtedy za mną i krzyczy czepiając sie czegokolwiek.

Zapomniała jednak wyraźnie że w domu jest obserwator, tj. moja teściowa, która urabiana telefonicznie przez zonę miała trzymać jej stronę. Widząc jednak w jaki sposob odnosi sie do domowników, próbowała tłumaczyć córce absurdalnośc jej wielu zachowań.

Dziś tez probowała powstrzymać swoją córkę. Ale miarka "cierpliwości" mojej żony się przebrała. Żona dostała więc furii. Krzyczała i na mnie i na nią. O wszystko. Ja po raz setny usłyszałem że jestem alkoholikiem, ćpunem i kurwiarzem i mam koło niej skakać jak inni mężowie itd.

A teściowa... Jej córka zwyzywała ją ( "Jesteś pierdolnieta!!!" "Zamknij się") po czym rzuciła jej ścierką twarz.. Teściowa była w szoku. Glos jej się trząsł, miala łzy w oczach...

Nie wiem co bylo dalej, bo mialem umówione spotkanie...

Jutro teściowa wraca do domu.

Muszę (i chcę) odwieźć ją na lotnisko. Jej córka powiedziała, że jak jej nie odwiozę to mama sobie autobusami na lotnisko dojedzie, bo ona na pewno jej nie odwiezie. Ale tak jest z większością jej gości..

 PS.

Komentarz teściowej po 2 tyg u nas:

"Jest taka sama jak jej ojciec. Te same zachowania, teksty, zadrośc i nerwy. "

środa, 16 maja 2012
Wizyta teściowej

Byłem ciekawy jak dlugo żona będzie udawała grzeczną i miła dla mnie i dzieci.

Tydzień próbowała, choć oczywiście w co wydaje sie jej być normalne i tak jest poza granicami dobrego smaku.

Teściowa oczywiście to dostrzegła.. że traktuje dzieci przedmiotowo, wydaje im wyłacznie polecenia, nie rozmawia z nimi ani nie spędza czasu... Do tego stopnia że mój prawie 17 letni syn popłakał się, kiedy pogrążyła go po raz kolejny (czego nigdy nie robi) kiedy na wieść że odwiedzi go jego przyjaciel z dzieciństwa powiedziała że palcem nie dotknie niczego co będzie potrzebne aby go u nas przyjąć... Ale zawsze chętnie przez kilka lat do tegoż przyjaciela odstawiała syna na tydzień ferii przez kilka ostatnich lat.. itd

Wczoraj jednak wybuchnęła.. darła sie tak że pies dostał drgawek... O wszystko..

ze mam zamiar spotkać sie znów z kolegami... (spotkania co pół roku paczki ze studiow)

że komentuję na fb wpisy innych ludzi a ona nie ma nad tym kontroli więc zakazała mi podejmować kontakt ze wszystkimi jej koleżankami

że mam w telefonie numery do jej koleżanek ( główna afera była po ty jak odbierając koleżankę mojej żony z dworca okazało się że mam jej numer z poprzedniej wizyty) a ona nie ma do moich kolegów

że rozmawiam przez telefon nie przy niej tylko w pokoju ( przy okazji przyznała się że podsłuchuje kiedy może moje rozmowy)

że mam z nią rozmawiać i wszystko opowiadać, choć właściwie to i tak nie wierzy w żadne moje słowo

i starać się mam zawsze i wszędzie bo to mój obowiązek itd...

A jak nie to mam sie wyprowadzić bo mnie takiego nie chce


Teściowa słuchała szeroko otwierając oczy.. Jest załamana postawami i zachowaniami córki. Powiedziałem jej otwarcie że jeżeli tak będzie to wystąpię o rozwód. Nawet sie nie zdziwiła ani nie oponowala. Myślę że nawet boi sie troche własnej corki... Na nią córeczka też krzyczała lub kazała się zamknąć..

Nie powiedziałem jedynie że chcę to zrobić kiedy znajdę pracę.. 

A w tym czasie dzieci przychodziły do mnie i mnie wspierały...
Pewnie dlatego że jak twierdzi zona są zmanipulowane i przekupione przeze mnie... Nie widzi że praktycznie straciła z nimi kontakt traktując je przedmiotowo.. 

ps.

Zapomniałem dodać że jednym z moich strasznych przewinień jest to ze prasuję swoje rzeczy i czasami dzieci a nie jej :-)

Kronikarsko muszę tez wspomniec że pobiła rekord w ilości wyjść do teatru w tygodniu: czwartek, piątek, sobota, niedziela.

poniedziałek, 07 maja 2012
"Sprzatanie" w moich rzeczach

Z kronikarskiego obowiązku:

Tuż przed jej wyjazdem, po powrocie z dluższego wyjścia z domu, okazało się, że żona robiła "porządki" w moich rzeczach w piwnicy i w garażu, oczywiście "porządki" tylko w moich rzeczach  . Tym razem nawet pochowała po sobie rzeczy które przejrzała i poprzekładala część z nich.

Oczywiście nie kojarzy, że jeżeli robi "porządki" w kilku pomieszczeniech, ale tylko wybranych ich fragmentach, np w MOICH kartonach z rzeczami z biura i szkoleń, to historia o sprzataniu jest mało wiarygodna...

 

A dzis wyciągnęła z mojej szafki nocnej jedną z gazet żeby ją wyrzucić... Bez pytania czy będę czytał czy nie. Gdy spytałem dlaczego mimo próśb znów to zrobila odpowiedziała że to nasza szafka choć oczywiście po swojej stronie ma swoją. Ale po powrocie musiała zajrzeć...

Nie potrafi sie powstrzymać od totalnej inwigilacji, choć wie że denerwuje mnie to zawsze.

 

niedziela, 06 maja 2012
Próby dominacji zamiast komunikacji

Miło nie jest na codzień. Ale ostatnio codziennie prosilem ją żeby panowała nad swoją agresją i porywczością i krzykiem. Zapytana, czemu tak się odnosi do nas, odpowiedziła że mnóstwo rzeczy ją denerwuję, choć do dzieci to się naprawdę stara.

Brzmi to ciekawie w zestawieniu z np. motywowaniem córki do wyjścia na spektakle na które chciała zona a nie chciała córka:

- Jak nie pójdziesz to cały długi weekend (tydzień) będziesz sie tylko uczyć i sprzatać,. Zadnej tv ani komputera.

Poprosiłem ją żeby rozmawiała inaczej bo to znów wygląda jakby miała przyjemność z karania córki... Chyba dotarło do niej bo zawarły jakiś kompromis... Powiedzmy kompromis... ...bo córka zapytana czy się dogadały odpowiedziała że mama mówiła po prostu grzeczniej.. Ale w końcu poszły na jeden spektakl wybrany przez córke..

Trzy dni później córka przyszła ze ze łzami w oczach i pytaniem:

- Tato, jak Ty z nią wytrzymujesz...

Mama znów na swój sposób dobierała z córką garderobę na wyjazd na długi weekend..

A wyjechała z córka do przyjaciółki oraz swojej matki.

Dzis rano po powrocie zrobiła mi wyrzuty że nie zrobilem zakupów na jej przyjazd tzn. nie kupilem produktów z których można ugotować obiad..

Śmiałem sie w duchu bo lodówka pełna, więc nie było sie do czego przyczepić, to wymysliła sobie że nie ma produktów na obiad.

Co ciekawe teściowa która z nią do nas przyjechała bez kłopotu poradziła sobie i ugotowała pomidorową.. I to musi wystarczyć bo dwóch dań Pani Żona nie podaje.

Nie zasługujemy...

 

 

środa, 18 kwietnia 2012
Milczenie c.d.

Minął ponad miesiąc od wpisu Milczenie..

Jest tak samo wciąż.. Wczoraj 6-7 razy probowalem rozpocząć rozmowę na dowolny temat.. ubezpieczenie samochodu (zrobiłem) , koncert na którym bylismy, wywiadówka itp.

Nic nie dziala. jest jak obrażona.

Sama nie rozpoczyna rozmowy na żaden temat.

próbowałem jakis czas temu porozmawiac na ten temat.

Uslyszalem że ja jestem temu winien bo to odpowiedź na.... moją postawę.

Oczywiście z koleżankami nie milknie... Wręcz przeciwnie

 

 

sobota, 14 kwietnia 2012
mama i córka

Córka wychodzi do szkoły. Żona ma odwieźć ja i koleżankę.

 

Słyszę jak się ubierają w przedsionku:

- Weź nogę z szafki. Nie wiąż buta na szafce.

- Dokończę tylko

- Zabieraj tą nogę już

- Mamo zostaw mnie (słychać szarpanie). Nie bądź agresywna.

- Będę, jak nie będziesz sie stosować do moich poleceń. A za karę pójdziesz na piechotę. Odwioze tylko koleżankę.

Córka wiedząc ze nie zdążyłaby do szkoły wsiadła do auta i czekała.

Żona wsiadła i odwiozła obie, bo nie mogła przecież wyrzucić córki z samochodu.

 

To koresponduje z sytuacją ze Świąt. Żona chciała zadbać o kontakt z córka. Na swój sposób.

Siedziała w fotelu.

- Podejdź i się przytul. Od teraz masz się więcej do mnie przytulać...

 

.... Wole tego nie komentować

poniedziałek, 09 kwietnia 2012
Święta

Żona wstała po 9  i zaatakowała że nie przygotowałem stołu, dań i nie upiekłem kiełbasy (bo ona zapomniała) a ja jak wstałem wcześniej , to mogłem sprawdzić że zapomniała, i szybko upiec... itd
ale dziś o rozmowie z córką, bo symptomatyczna

Wypatrzyliśmy w programie tv familijny Dr.Dolittle. Zabawny, fantastycznie zrobiony technicznie, gadające zwierzęta itd.. idealny do obejrzenia rodzinnie w Święta

Zaczynam oglądać. Przychodzi żona.
-Będę z córką oglądać inny film
-No ale my chcemy ten, który się zaczyna - odpowiedziałem
-Ale ja postanowiłam że zobaczę z nią inny, z nagrywarki.
-Skoro jest nagrany to możecie kiedy indziej.

-A Ty za karę nigdy tamtego filmu nie zobaczysz - powiedziała do córki
-Ale możemy przecież kiedy indziej.. - odparła grzecznie córka
- Nigdy. Poczytałabyś lepiej zamiast filmy oglądać - próbowała zniechęcać córkę
-Ale przeczytałam wczoraj pół książki.. Nie chcę jej czytać. Jest nudna. Wypożycz mi fajną a nie dla małych dzieci.
-Skoro ci się nie podoba już nigdy nic dla ciebie nie wypożyczę. Sama będzie zasuwać do biblioteki
Wstała i poszła oglądać co innego

sobota, 07 kwietnia 2012
Przedświąteczna wściekłość

Zaczęło sie wczoraj..

 

Kiedy wychodziła na jogę pojechałem spotkać się z kumplem, musiałem zawieźć bilety na koncert które kupiłem dla większej grupy. Oczywiście nie mogę iść z grupa bo żona sobie nie życzy wiec będziemy siedzieć w innym sektorze.

Dostaliśmy pasztet na Święta zrobiony przez kolegę, a ja , żeby poprawić atmosferę na Święta kupiłem dla żony duży bukiet różowych tulipanów. Wróciłem prawie równo z żoną.

 

Przyniosłem, powiedziałem że dla niej... Rozmawiając z mamą przez telefon włożyła do wazonu, nawet jej o tym nie wspominając. Zamiast dziękuje lub innego zwrotu grzecznościowego usłyszałem, ze powinienem kupić żółte, bo Święta.

 

Wściekła o wszystko, krzykliwa.

 

Rano awantura o każdą błahostkę, krzyczy na mnie i na dzieci. Pierwsza o to przesunąłem dekoder pod tv o ok. 2cm. Za to ze sie wpieprzam i jej przesuwam. Druga ze źle przesypywałem warzywa z jednej miski do drugiej i mogły się pobrudzić od miski  przez co musiała wszystkie umyć (natręctwo czystości).. Oczywiście twierdziła ze przesypywałem źle .... złośliwie żeby miała kłopot.

 

Widząc jak jest wściekła wszyscy angażowaliśmy się w prace domowe. Ucierałem buraki, szatkowałem grzyby, obieraliśmy i kroiliśmy warzywa na sałatkę. Trwało to 2-3 godz. Kiedy skończyliśmy pojechaliśmy z córka ze święconką, do piekarni po chleb i leki do apteki. Kiedy wróciliśmy zaproponowałem żonie kawę. Nie chciała wiec zrobiłem sobie..

 

Nagle przystąpiła do ataku: usłyszałem ze jestem gnojem bo sobie poszedłem a ona musiała dokończyć sałatkę krojąc cebulę i mieszając resztę warzyw z majonezem, a teraz siadam sobie z kawą zamiast coś zrobić. Zapytałem czy nie mogę nawet napić się ciepłej kawy po powrocie do domu? Co więcej spytałem co jeszcze mam dziś zrobić. Odpowiedziała że... nic bo wszystko zrobione!

 

Po raz pierwszy myślę ze to ostatnia Wielkanoc w jej towarzystwie. Ale pomyśleć łatwiej niż zrobić. Dużo przede mną.

wtorek, 03 kwietnia 2012
reminiscencje ciosu torbą z cukrem

Po raz pierwszy od ślubu chodzę bez obrączki... powiedzialem żonie dlaczego.. I że nie pozwolę sie tak traktować

Uważa że w związku z tym że ja stosuję przemoc psychiczną (!!!) (czytaj brak czulości zabiegania o jej względy , cyt. "brak rozbionych dla niej sniadań i przyjęć" ) ona ma prawo do przemocy fizycznej

Próbowała mi tlumaczyć że nic nadzwyczajnego sie nie stało, bo inni też tak robią np. jej znajoma z nerwów rozbiła talerzyk..

Mimo to przeprosiła, kiedy wytlumaczyłem jej że to czyn kwalifikujący się pod Kodeks Karny..

Przy okazji tej, mocno dynamicznej rozmowy, z rozpędu "wysypała się" że rewiduje moje rzeczy wciąż (nie wprost oczywiście)... ugryzła się w język ale za późno...

Generalnie uważa że nie ma tematu i wróciła do stanu w którym jestem winny wszystkiemu złemu co ją spotyka...

Na szczęście czuję wsparcie dzieci...

piątek, 30 marca 2012
Cios prawie w nos

Najwazniejszej przyjaciółce mojej żony zmarł ktoś w rodzinie więc z okazji pogrzebu postanowiła u nas przenocować..

Nie przepadam za nią, w końcu kiedyś nazwała mnie głupim chujem, ale moja żona jeździ do nich więc co mi tam..

Żeby nie było wstydu dzień wcześniej zrobiłem duże zakupy, żeby było honorowo..

Niestety wyjechali późno, więc najpierw dzieci a potem ja poszedłem spać (uznałem że porozmawiam z nimi rano), żona czekała. Przyjechali pół godziny po tym jak się położyłem. Nawet słyszałem jakiś głoś odpływając.

W nocy obudziłem się ok. 3.00 kiedy zona kładła się spać, bo rozmawiały sobie..

Rano wstałem o 7.00 wyprawić dzieci do szkoły, co uczyniłem. Niedługo potem wstał mąż koleżanki, więc włączyliśmy wiadomości , zrobiłem mu kawę, zaproponowałem śniadanie, rozmawialiśmy ponad godzinę i było przyjemnie.. Zaproponowałem żeby zostali na kolejną noc.

Ok 9 obudziły sie panie, żona zeszła, a jej przyjaciółka zamknęła się w łazience. Ma natręctwo czystości, więc myje siebie i wszystko co dotyka (zona odkażała toalety przed jej przyjazdem żeby mogła się załatwić). Ponieważ w planie miałem umówioną wizytę w urzędzie oraz siłownie przed zajęciami żony, musiałem już wyjśc żeby zdążyć, nie czekając aż skończy swoje oblucje które trają 30- 60 minut. Pożegnałem się z jej mężem i pojechałem zadowolony że było całkiem ok, do urzędu

Kiedy wróciłem zastałem wściekłą żonę. Krzyczała, że zachowałem się jak cham, nie zjadłem śniadania z jej przyjaciółką i że od tej pory będzie po chamsku traktować moich znajomych.

Najpierw próbowałem ją uspokoić, ale później uległem emocjom i nie pozwoliłem by krzyczała na mnie bezkarnie, też podniosłem głos. To rozwścieczyło ją do tego stopnia, że wyjęła z torby z zakupami kilogram cukru podbiegła i z impetem rzuciła we mnie.. Przyznam że uderzyła mocno.

Odpowiedziałem że miarka się przebrała i kiedy znajdę prace to się rozwiedziemy..

Potem jeszcze chodziła za mną i krzyczała że jak mogłem tak potraktować jej przyjaciółkę..

W międzyczasie słyszałem jak pytała córkę czy musiała się kłaść i nie mogła zejść w nocy się przywitać...

Muszę wreszcie znaleźć pracę. nie będę już wybrzydzał..

środa, 21 marca 2012
Drobne

Czasami to są drobne zdarzenia..

Kiedy np prosi żeby zmienić program który oglądamy z nagrywarki z synem (-"tylko sprawdzę o czym dziś jest") żeby po chwili oznajmić że możemy już iść bo będzie oglądać dalej

Albo kiedy idziemy na wernisaż znajomej.. prosi żebym z nią pojehal, ale okazuje się że wyłącznie jako kierowca, bo cały czas spędza z koleżanką, która tam zabraliśmy grzecznościowo..

Albo kiedy siedząc rodzinnie przy stole częstuje słodyczami dzieci i sama je, mnie pomijając.

Zdarzenia drobne, ale bolesnym ukłuciem sie odciskające..

I, żeby było jasne, to nie jest użalanie się. Wiem jaka jest.. Nigdy sie nad sobą nie użalałem

Nie rozumiem jednak jak potem może robić mi wyrzuty że nie jestem czuły, zabiegający kokietujący i nadskakujący..

To przecież z perspektywy jej zachowań, nastawionych wyłacznie na branie, absurdalne.

środa, 14 marca 2012
Milczenie


Zaczęło się chyba jakiś czas temu, ale jako ćwiczony do podtrzymywania rozmowy nie zauważyłem...

W niedzielę zdałem sobie sprawę że moja żona nie inicjuje żadnej rozmowy..

Już jakiś czas temu syn powiedział mi, że mama właściwie z nim nie rozmawia.. Odzywa się kiedy pyta o szkołę i kiedy chce żeby posprzątał lub pomógł w czymś..

Zacząłem więc sprawdzać czy powie do mnie coś neutralnego. Nie: polecenie żebym coś zrobił lub inny operacyjny tekst..

Tak minęła niedziela. Bez żadnej rozmowy na temat filmu, pogody, czegokolwiek. Z jej strony. Zagadywałem, jak zwykle na wiele tematów. Wtedy rozmowa była krótka. Ilość jej wypowiedzi równa ilości moich pytań...

W poniedziałek, nie powiedziała nic. We wtorek również nic.

Dziś jest środa. Kiedy milczałem czekając trzeci  dzień kiedy się odezwie, powiedziała: byłam u sąsiadki na kawie.
Myślałem że to początek konwersacji, ale okazało sie że po dwóch zadaniach wymuszonych pytaniami, nie miała już o czym ze mną rozmawiać.

Niewiarygodne jest to, że często zarzuca mi że mało z nią rozmawiam.. A właśnie zdałem sobie sprawę że kiedy do niej nie mówię to rozmowy po prostu nie ma.

To jest dziwne.  Przecież, tak sie nie da. Normalni ludzie rozmawiają.

I nie jest małomówna. Z mamą lub koleżanką potrafi rozmawiać nawet 2 godziny.

A z nami nie

środa, 15 lutego 2012
Walentynki

Postanowilem mimo wszystko dać coś z siebie.

Na maila wysłałem jej kartkę internetową na której tańczymy razem.

Potem kupiłem kwiatki w małym, zdobionym serduszkami, koszyczku i odebralem ją z makijażu promocyjnego Diora na który była umówiona, będąc stałą klientką Douglasa... Kwiatki postawiłem na jej miejscu, czyli fotelu pasażera, żeby miło zaskoczyć kiedy otworzy drzwi.

Wsiadając wzięła je bez słowa, a kiedy powiedziałem że są dla niej, położyła na tylne siedzenie, z którego spadły przy pierwszym hamowaniu. Żadnego dziękuję, jedynie komentarz... dlaczego liść jest złamany...

W domu każdemu przygotowała prezent: 3 cukierki i sezamki z Biedronki... Jak zwykle z klasą

Skrzynki internetowej nie sprawdziła mimo zachęty z mojej strony oraz córki..

wtorek, 14 lutego 2012
Prezent cz.2

Uznałem że to przegięcie z tym prezentem i powiedziałem żonie że nie chcę iść.
Że skoro wie że to nie jest dla mnie przyjemność, to tak być nie powinno. Więc jeśli chce żeby mi było przyjemnie, to niech kupi nam bilet na koncert dzień później, bo to przyjemność mi sprawi.
Najpierw była awantura, że z nią powinienem iść, bo nic z nią nie chcę robić... A jak szliśmy kiedyś z innymi to się zmuszałem.
Więc teraz też powinienem.

Potem zapewne z kimś porozmawiała, bo poprosiła żebym poszedł skoro bilety już kupione i przeprosiła za swoje zmuszanie mnie... Uznałem że szkoda kruszyć kopie, pójdziemy.

Ale dzień później pójdę na koncert który sprawi mi dużą przyjemność. Prawdziwą. Urodzinową

piątek, 10 lutego 2012
Prezent

Zbliżają się moje urodziny.

- wejdź na happybon.pl i kup dwa bilety na spektakl - powiedziała
- A z kim idziesz?
- Z tobą
- Przecież wiesz że nie lubie teatru, właścieiwe nie znoszę, dlatego nie chodzę. Do kina zawsze chętnie
- Kup to prezent dla ciebie.
- Dla mnie? Prezent powinien sprawiać przyjemność a nie przykrość...
- ...
- Słyszałaś co powiedziałem? Prezent powinien sprawiać przyjemność a nie przykrość...
- To jest prezent... To jest spektakl który planowałam zobaczyć, więc pójdę z tobą.
- No dobrze, ale czy to nie Ty powinnaś te bilety zakupić skoro prezent? Znowu mam sam sobie kupić prezent? Wystarczy wypełnić kilka rubryk na stronie...
- Nooo dooobrze , pokaż. Spróbuję..

Wypełniła, z kłopotami i moja pomocą. Potem musiałem dokonać płatności, bo ona tego nie zrobi..

Idziemy do teatru, choć wie na które filmy do kina chcę pójść. Sprawi mi przykrość zamiast przyjemności
Nie rozumiem.

wtorek, 31 stycznia 2012
koniec ferii

... wieęc wróciła żona z ferii. Nie było jej 2 tygodnie.


Wróciła w swoim dobrym stylu...
mimo że przylatywała o świcie, pojechałem po nią w ten siarczysty -14'C mróz. Oczywiście nie zaczęla od "Fajnie że chciało Ci się wstać" lecz od skrzywionej miny że jestem w dresie. Pewnie powinienem być wystrojony..

Po wejściu natychmiast uruchomiły się fobie, narzekała na brud i bajzel (dzień wcześniej cały dom został gruntownie posprzątany) oraz zaczęła przykręcać kaloryfery, co robi nagminnie..

Wczoraj po wyspaniu się zaczęła być sobą... Rano pierwsze napięcia, krzyk i popędzanie chorej córki, której mimo choroby kazała sprzatac gruntownie pokój. Córka, kiedy wróciłem do domu z siłowni, przytuliła się ze łzami w oczach i powiedziała że mama ciągle się jej czepia i krzyczy że ma cały czas sprzątać...
Kłuje nas wszystkich w oczy fakt że komunikuje się z nami głównie wydając polecenia..
 Wieczorem syn spytał czy zauważyłem jak dramatycznie atmosfera w domu sie zmieniła i że to przykre...

To prawda... to tak jakby pojawił się żandarm w domu... i do tego taki z tych, co to ludzi mają gdzieś, a liczy się tylko narzucany przez nich porządek..

piątek, 06 stycznia 2012
Nowy Rok

Najpierw był Sylwester który żona wykorzystała na wypytywania innych co o mnie sądzą . Nie bawiła się...

Dzień później kolejna rozmowa o tym że ma potrzeby, że nie chodzę z nią za rekę, prawię za mało komplementów itd. Uznała podczas niej że zachowuję sie jak psychopata skoro tego jej nie daję. W związku z tym ona domaga sie ode mnie abym zgodził sie na posiadanie przez nią kochanka, który jej to zapewni..

Dziś obraziła mnie mówiąc że mi odbiło, bo chodzę na siłownie bez przerwy...

 Jako bezrobotny, powinienem siedzieć i patrzeć na nia trzymając za rekę i prawić komplementy.

Ośmielam sie wyjśc trzy razy w tygodniu poćwiczyć.

Coraz częściej mysle że 2012 będzie w naszym związku rokiem przełomowym.

 

poniedziałek, 26 grudnia 2011
Świeta

Nie myślałem ze zamieszczę wpis o Świętach.. Wigilia Żona nerwowa, w pierwszych słowach po obudzeniu zaatakowała mnie w drobnym temacie... Potem dzieci. "lepiej dzisiaj wszystko róbmy bo mama bardzo nerwowa" - powiedziała ok. południa córka.

Żona życzyła mi przy opłatku żebym się zmienił, bo ze mną takim, jak jestem dalsze życie nie ma sensu.

..i właściwie się z nią zgadzam, bo nie chciałbym, gdyby nie dzieci.

Pierwszy dzień Świąt:

Śniadanie. Córce spada trochę sałatki na obrus. Żona w mgnieniu oka wścieka się.

Próbuje dynamicznie kopnąć córkę pod stołem krzycząc:

- Co wyprawiasz!!!

Nie dosiega, razem z synem podnosimy głos:

- Co ty wyprawiasz! Chcesz ją kopać?

Zmiarkowała się. -Ja się tylko naprężyłam... - żona

Syn, który siedział obok córki, potwierdził mi potem ze kłamała, bo machnęła nogą, ale nie dosięgnęła.

Po południu mieliśmy gości. Jednemu z nich tez spadło coś z talerza.

-Uważaj - powiedziała jego żona.

-U nas za coś takiego dostaje się kopniaka - powiedział syn do mnie półgłosem

 

Drugi dzień Świat

Córka po śniadaniu wkładając talerz do zmywarki zahaczyła o szafkę

Znów podniesiony głos, zdecydowane kroki, i tyrada o tym ze znów coś niszy, ze uszkadza jej szafkę..

I znów moja interwencja i zakończenie typowe "nikt nie pytał Cię o zdanie!" ponieważ uważa ze w takich momentach nie wolno mi się odzywać.

sobota, 17 grudnia 2011
Teatr

Nie lubię teatru, rzadko wiec chodzę tam z żoną... Jestem fanem kina.
Postanowiłem ze przed świętami będę jednak jej towarzyszyć tym bardziej ze znalazłem spektakl Masłowskiej, który mnie zaciekawił i jej go poleciłem. Drobne poświęcenie z mojej strony bo w tym czasie miał mnie ominąć mecz reprezentacji..

Przed wyjściem zmienialiśmy pościel. Odważyłem się powiedzieć że nie podoba mi się pościel która wyciągnęła, syn również podzielam moją opinię.

- Jak Wam się nie podoba to się wyprowadźcie! Nikt cie tu nikogo nie zatrzymuje!

- Czy naprawdę musisz mówić takie rzeczy? - zapytałem

-Żartowałam - odpowiedziała po chwili

- Nie żartowałaś - odpowiedział syn poważnym tonem i wyszedł z pokoju

- Nie pójdę z tobą do teatru, skoro byle powód wystarczy żeby po raz kolejny wypychać mnie z domu. Może to cię nauczy bardziej się hamować.

Nie poszedłem. Czułbym niesmak.

środa, 14 grudnia 2011
Jajko

- Mamo, dlaczego dałaś mi na śniadanie jajko na twardo,wiesz że nie jem. - córka

-Ale będziesz. Jedz !! - matka

 Przecież wiesz że nie jem, nie lubie, nie smakuje mi... - córka łamiącym głosek

- Ma ci smakować. Jak nie, to będziesz dostawała co rano, przez tydzień, aż ci posmakuje !! Jedz!!! - matka

 

Tu wkroczyłem, pytając żonę czy uważa że to jest zacheta do jedzenia...

Wiele osób w komentarzach pyta czemu trwam w tym związku... M.in. po to by bronić córkę przed takimi atakami..

 

poniedziałek, 28 listopada 2011
Mikołaj

Córka napisała w liście do Mikołaja że mama jest nerwowa...

środa, 02 listopada 2011
Podsłuchiwanko?

Zadzwonił do mnie przyjaciel. odebrałem w pooju "komputerowym" na półpietrze. Zamknąlem drzwi żeby swobodnie rozmawiać.

Żona chyba zapomniała że są w nich matowe szyby. Staneła w pewnej odleglości na schodach i zamarła z czego wnioskuje że sluchała. Po 2-3 minutach chyba sobie o tych szybach przypomniała bo zaczeła niby coś ogladać na schodach na których stala. Słysząc że rozmawiamy "o niczym" zrezygnowała i w końcu poszla. Trwało to więc ok 5-6 min. Za długo na zadumę...

wtorek, 01 listopada 2011
jedzenie

Wczoraj znów sie to  powtórzyło (czwarty tydzień z rzędu) więc postanowiłem opisać. Chodzi o jedzenie. Po raz kolejny okazało się że nie ma dla mnie obiadu ( głównego dania) a dla wszystkich innych jest.

Dwa tygodnie temu dzieci jadły spaghetti z dnia poprzedniego a żona zrobiła sobie szpinak. Kiedy spytałem co jest dla mnie odpowiedziała: " Zrób sobie tosta"

Tydzień temu zrobiła jajko sadzone dla wszystkich oprócz mnie ("przecież nie  lubisz"). Kiedy wchodząc z zakupów, spytałem co mam zjeść ,  odparła: "ziemniaki są w garnku ugotowane"
- Same ziemniaki? - spytałem
- mmmm - pomyślała - Jest po nas resztka surówki, to możesz ją dokończyć...

Wczoraj z kolei usłyszałem :
- My mamy udo indyka w sosie, a ty zjesz kaszankę.
- Dlaczego to ja zawsze jestem tym dla którego brakuje dania głównego?
- Przecież wczoraj już jadłeś tego indyka, a lubisz kaszankę
- A czy wiesz dlaczego zawsze od jakiegoś czasu kupuję kaszankę?
- Nie - wzruszyła ramionami
- Żebym miał co jeść kiedy dla mnie jedzenia nie ma, a jest dla Was. Ja wcale za nią nie przepadam, ja chcę mieć pod ręką obiadowe danie, w związku z tym jak mnie traktujesz
Zamyśliła się
- Przesadzasz - odparła

Ze wszystkich jej złych zachowań to boli mnie najbardziej, bo uderza w moją godność.

wtorek, 25 października 2011
kłopoty z głową

       Od dłuższego czasu trudno z moja żona sie porozumieć. Pisałem kiedyś ze coraz częściej mylą sie jej nazwy przedmiotów skąd biorą sie głupie nieporozumienia (np. Odnies to do szafy, chos myśli o komodzie, taras myli z balkonem itd.)
Doszły do tego kłopoty z kojarzeniem. Przykład dla ilustracji.


     Jest w Warszawie klub do którego chadzam zobaczyć niszowych artystów muzyki elektronicznej, byłem tam tez na ważnym spotkaniu biznesowym o czym jej opowiadalem , bo rzadko takie wydarzenia maja miejsce w surowych, industrialnych miejscach. Wie ze byłem tam kilka razy. Ostatnio byliśmy tam razem na koncercie. Po drodze opowiadalem o tym spotkaniu po raz kolejny. Po wejściu do klubu oprowadzalem ja. Wtedy zdziwiona spytała: To ty tu już kiedyś byłeś? Zdębialem. Spytałem czy pamięta o czym jej opowiadalem. Pomyślała, nic nie odpowiedziała.  


Tak bywało wielokrotnie. Rozmawiamy na jakiś temat, a za jakiś czas ona rozpoczyna temat od nowa i od początku, czasem zaklinajac sie ze nie rozmawialiśmy na ten temat.
Innym razem kiedy naśladuję jej odpowiedzi których nie lubię, żeby poczuła jak to brzmi, wtedy zaprzecza ze tak mówi, często przy tym mńie obrażającym ("idź sie leczyć ")

wtorek, 18 października 2011
spodnie

Dzis rano, zauważyłem że znów żona rewidowała mi spodnie i bluzę po powrocie z koncertu na którym byłem z przyjacielem a nie z nią...

W tym czasie była  w teatrze. Będzie też pojutrze czyli środę a także piatek, i niedzielę oraz w czwartek na koncercie ze mną. a we wtorek pójdzie wieczorem ćwiczyć.

Ale o koncert z przyjacielem w zeszłym tygodniu zrobiła mi awanturę choć była w tym czasie na innym z koleżanką

 
1 , 2 , 3 , 4